Dziś chciałam się z Wami podzielić swoim sposobem na pielęgnację najwrażliwszego obszaru na naszej twarzy- okolic oczu. Ostrzegam! To będzie kolejny długi post!;)
Jakieś dwa miesiące temu stan mojej skóry pod oczami znacznie się pogroszył. Miało to związek między innymi z reakcjami alergicznymi, które mnie wtedy dopadły. Skóra w tych miejscach stała się mocno przesuszona i zwiotczała, a co za tym idzie, każda najmniejsza zmarszczka była widoczna gołym okiem, co wcześniej nie miało miejsca. Nie muszę chyba mówić, jak ciężko było pracować z jakimkolwiek korektorem, lub podkładem mineralnym.
Pomyślałam wtedy, że warto zadbać o te miejsca w sposób szczególny i poświęcić im nieco więcej uwagi niż dotychczas. Wcześniej smarowałam skórę pod oczami olejem kokosowym, tak jak resztę twarzy, dodatkowo wcierałam go w rzęsy (nadal to robię i polecam!), ale taka pielęgnacja okazała się z czasem niewystarczająca.
Nie miałam zamiaru inwestować w typowy "bogaty" krem pod oczy, miałam natomiast nadzieję, że wygrzebię coś skutecznego ze swoich półproduktowych zbiorów. I voila!
Oto moja perełka w kwestii pielęgnacji skóry wokół oczu:
![]() |
Olej śliwkowy, kupiony w mazidlach |
Składniki aktywne, zawarte w oleju z pestek śliwki :
nienasycone kwasy tłuszczowe Omega-9 i Omega-6, witamina E, witamina A (beta-karoten), sterole (beta-sitosterol, avenasterol)
Olej śliwkowy wykazuje więc działanie przeciwzmarszczkowe, chroni strukturę naszej skóry przed zniszczeniami, które są spowodowane przez czynniki zewnętrzne.
Pokusiłam się również o wymieszanie oleju z innymi, np. o konsystencji masła, ale moim zdaniem "śliwka"działa lepiej solo, przynajmniej u mnie;)
Olej nakładam cienką warstwą na noc, czasami nawet na dzień, jeśli przez kilka godzin nie zamierzam robić makijażu. Konsystencja "śliwki" jest bardzo płynna i lekka, trzeba przyznać, ze bardzo szybko się wchłania. Ostrzegam przed bardzo silnym zapachem, który przypomina marcepan;) Trzeba także uważać, żeby olej nie dostał się zbyt blisko wewnętrznego kącika, bo może podrażnić oko.
Okej, omówiłam moją propozycję na wieczór, ale taka pielęgnacja nie wystarczy, jeśli nie nałożymy czegoś rano;) Dodatkowo, ciężko jest znaleźć produkt, który współpracowałby z kosmetykami do makijażu. Tu zdecydowałam się na zakup taniutkiego (jakieś 10 zł) żelu ze świetlikiem polskiej firmy FLOSLEK. Jestem przekonana, żed każda z Was słyszała o tym kosmetyku przynajmniej raz w życiu. Można go kupić w aptekach, osiedlowych sklepikach lub Drogerii Natura, w tubce lub plastikowym słoiczku. W Internecie aż huczy od sprzecznych opinii na jego temat. Jedni nie dostrzegają w żelu żadnego pozytywnego działania, inni są bardzo zadowoleni z efektów.
Mój wybór padł na wersję z babką lancetowatą, w przyszłości na pewno sprawię sobie również inne.
Od razu powiem, że kosmetyk spełnił moje oczekiwania, ale ja chyba odpowiednio podeszłam do sprawy. Żel tego typu nie zastąpi nam całej pielęgnacji okolicy wokół oczu. Nie jest to produkt silnie nawilżający, ale przede wszystkim łagodzący i lekko napinający. Skóra jest też lekko rozjaśniona i świetnie przygotowana do makijażu, bo kosmetyki kolorowe się na nim nie rolują, a wręcz przeciwnie. Trzeba jednak pamiętać, że na wieczór trzeba nałożyć coś bogatszego, bo inaczej faktycznie ciężko będzie zauważyć pozytywne działanie tego produktu:)
Na koniec małe wyjaśnienie- dlaczego tytuł opatrzyłam datą "kwiecień 2012" ? Ponieważ jestem przekonana, że właśnie ta szczególna pielęgnacja będzie przeze mnie jeszcze wiele razy ulepszana i modyfikowana, zważywszy na fakt, że dopiero zaczynam się za nią porządnie zabierać. Póki co, przedstawiłam Wam plan na dzień dzisiejszy:)
Jako że, temat jest dla mnie dość nowy, bardzo liczę na wszelkie Wasze sugestie i porady w komentarzach ! :) Jakie są Wasze sposoby na młode i świeże spojrzenie?:) A może też dopiero rozpoczynacie "walkę" o piękną skórę wokół oczu?
Jeżeli używałyście żelu z firmy Floslek podzielcie się koniecznie swoimi wrażeniami!
Pozdrawiam Was ciepło!
Bardzo dobry jest krem pod oczy z Alterry, ten różowy dla skóry dojrzałej. świetnie napina skórę i spłyca zmarszczki. Używam go od jakiegoś czasu i jestem bardzo zadowolona. A tak poza tym jest bardzo wydajny i tani. Polecam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Szarooka
Dziękuję, chętnie się mu przyjrzę :) Nadaje się na dzień, pod makijaż?
UsuńTak. Szybko się wchłania i nie roluje. Fajnie wygładza. Warto go spróbować :]
UsuńPo pierwsze:
OdpowiedzUsuńtabela komedogenności oleji? wtf? zmęczyło moje oczy dlatego wytłuszczam brudnymi paluchami
po drugie moje kurze łapki rosną w okół oczu ale ja jak zwykle nic z tym nie robię. Ich nawilżenie jest ok i nawet koloryt odpowiedni się utrzymuje ale nie zaobserwowałam dzięki czemu. Może kiedyś przetestuje to o czym napisałaś bo jak zwykle o wszystkim słyszę pierwszy raz! OOOO!!
Ha ha, podobno istnieje taka tabela, na jej podstawie można stwierdzić z grubsza, czy dany olej będzie zapychał, czy nie:D Ale nie ma to jak przetestować na sobie;)
UsuńNie wierzę, że o Flosleku nie słyszałaś;)
Szczęściaro, ciesz się, że nie cierpisz na suchą skorupę pod oczami:D:*
Oczywiscie wmoich wypowiedziahch wyszło, że moje kurze łapki mają odpowiedni koloryt ale Marta jako znawczyni i jedyny specjalista w Polsce, który rozumie mój ciężki tok myślowy zgadła w 100% że chodziło o okolice w okół oczu ;*
UsuńO Flosleku nie słyszałam ;D. Jak ja pół mojego życia używałam nivea soft, potem maść z nagietka i ewentualnie coś co mi się nawineło pod rękę. Jak stoje w rossmanie w sekcji z kremami to mi się słabo robi, więc już wiesz dlaczego nie znam tego kremu :D! Od takich rzeczy mam swoich ludzi XD!
http://recenzjekosmetykowpolskich.blogspot.com/2011/09/olej-olejowi-nierowny-czyli-olejowaniu.html
Usuńpodobno oleje jednonienasycone mogą zapychać, tutaj jest ich lista.
Właśnie o coś takiego mi chodziło:) Nawet kiedyś czytałam tego posta, ale oczywiście gdzieś mi umknął, kiedy go ostatnio potrzebowałam, dzięki:*
UsuńNa innym blogu wyczytałam kiedyś, że kogoś zapchał olej z pestek moreli, myślę, że jest dość podobny do śliwkowego. Wszystko by się zgadzało:)
To prawda, że przed półką z kremami można zgłupieć, ale odkąd przestałam ufać takim drogeryjnym kremom, coraz rzadziej przed nią staję w Rossmanie. Ale przyznam, że oglądając ofertę w mazidlach lub zsk też można oszaleć xD.
OdpowiedzUsuńO Flosleku można sporo poczytać w necie i można go spotkać nawet w kioskach;D
a już miałam olej śliwkowy w koszyku w zsk, na szczęście zamieniłam na pachnotkę:)
OdpowiedzUsuńsłyszałam ze żel flos leku tez przedłuża trwałość cieni ;)
Właśnie, właśnie! Muszę wypróbować żel pod cienie:)
UsuńPachnotka też mnie kusi, na blogu Italiany często czytam o jej wspaniałych właściwościach.
świetna notka, dokładnie taka, jakiej mi było trzeba;D ostatnio zauważyłam, że moja skóra pod oczami jest mniej napięta i niestety minerały to podkreślają:( ... i właśnie zastanawiałam się co z tym zrobić, a tu taki post:)
UsuńZacznę od flosleku, ale nad olejem też pomyślę:)
Mi pomaga też przemywanie rano skóry wokół oczu schłodzonym hydrolatem, ale to bardziej niweluje opuchliznę. Wydaje mi się w ogóle, że trzymanie "kosmetyków do oczu" w lodówce to niezły patent:)
Bardzo się cieszę, będziemy teraz razem zgłębiać ten temat:D No i masz rację, za chwilę wrzucę sobie ten żel z Flosleku do lodówki, jestem pewna, że wtedy rano będzie jeszcze przyjemniej go nakładać:)
Usuńuwaga - długi i nudny komentarz ;P
OdpowiedzUsuńteż mam problemy ze skórą pod oczami, mimo że zaczęłam profilaktycznie o nią dbać już jakieś 3 lata temu. używałam wtedy żelu ze świetlikiem z avy, ale średnio byłam z niego zadowolona. przeszłam przez najróżniejsze kremy pod oczy: z aa, ziaji, sorai, dermiki, cien (firma lidlowa), etc. po żadnym nie widziałam jakiejś super różnicy. teraz mam wygładzający krem pod oczy, na powieki i okolice ust z daxa. lubię go, choć nie czuję po nim szczególnego nawilżenia, łudzę się jedynie, że coś wskóra. w ogóle kremy pod oczy to strasznie wydajne bestie.
moja skóra pod oczami nie jest może w tragicznym stanie, ale nie jestem zadowolona z jej wyglądu, mogła by być bardziej nawilżona. nie bardzo rozumiem czemu tak jest, skoro od tak dawna obowiązkowo dwa razy dziennie nakładam na nią różne specyfiki. wieczorem nakładam serum age performance z rival de loop wymieszane z żelem hialuronowym i też nie widzę poprawy. mam zamiar też wypróbować kolagenowe płatki pod oczy z l'biotici, które zakupiłam. obawiam się, że i z tego oleju śliwkowego też bym nie była zadowolona.. ale tak to jest jak się liczy na cud.
to, co mnie najbardziej drażni, to uwidacznianie się zmarszczek po nałożeniu korektora (który muszę nakładać, bo mam cienie pod oczami). nie mam kurzych łapek w kącikach, ale pod każdym okiem widoczne są 3 mocno zarysowane linie idące od wewnętrznego kącika i rozszerzające się. odznaczają się szczególnie jak się uśmiecham, makijaż dodatkowo to podkreśla, twarz wtedy wygląda na zmęczona, ale co tu poradzić. pewnie narzekam na kompletne pierdoły, ale wkurzają mnie zmarszczki w młodym wieku i chciałabym, aby ktoś sprzedał mi na to jakąś magiczną sztuczkę i żeby nie była to operacja plastyczna ;P
No co Ty, ja uwielbiam takie komentarze:D!
UsuńPostaram się na bieżąco informować o swoich odkryciach w tej kwestii, być może wspólnymi siłami znajdziemy coś, co znacznie poprawi stan naszej skóry pod oczami?:)
Z korektorami to mam ten sam problem, ale u mnie dobrze sprawuje się właśnie żel Floslek, bo on tak lekko napina skórę i daje poczucie "wygładzenia" zmarszczek, a dzięki temu dużo łatwiej aplikuje się korektor i nie włazi w takim stopniu w te paskudne zmarchy:D
Śliwkowy jest taki leciutki w konsystencji, ale jednak u mnie radzi sobie dobrze pod oczami, chociaż pewnie nie ma gwarancji, że się sprawdzi u innych :)
bosz, skóra pod oczami to jakiś dla mnie kosmos kompletny. Macam się właśnie po twarzy i... chyba wszystko jest z nią w porządku. I oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńKolejna szczęściara no!:D
Usuńmam nadzieje ze twoj post mnie zmotywuje i skłoni do spojrzenia na swoja pielegnacje skory pod oczami, ktorej właściwie nie ma;) nakladam zazwyczaj to samo co na cala buzię. moze spróbuję jak olej z wiesiołka sobie tam radzi?
OdpowiedzUsuńPewnie, może okaże się, że wiesiołek jest idealny pod oczy:)
UsuńJa do niedawna tak samo pielęgnowałam ten rejon- nakładałam to, co na resztę twarzy, ale przez te uczulenia miałam tam ostatnio potworną skorupę:( to się wzięłam i z tym walczę:D
o oleju śliwkowym nie słyszałam, usłyszałam na yt o komedogenności olejów ale nazwa była tak nie wyraźnie powiedziana, że szukałam jako homedogenność i nie znalazłam nic:) a tutaj weszłam na Twój blog i od razu w pierszym wpisie to czego szukam od kilku dni:) Dzięki za to bardzo
OdpowiedzUsuńA ja dziękuję za to, że wpadłaś i za pozostawione komentarze:)
UsuńNie mam żadnej stałej pielęgnacji okolic oczu, ale codziennie smaruję się jakimś kremem pod oczy. Mam taki z AA, Yves Rocher rozświetlający i Estee Lauder brązowy. Używam na zmianę.
OdpowiedzUsuńMusze spróbować z olejkiem, bardzo ciekawy pomysł, nigdy bym sama nie wpadła.
i jak się sprawdzają te trzy kremy?:)
UsuńA olejek kokosowy? Dobre kremy na Arkana i Clarena ale te ceny ...
OdpowiedzUsuńpolecam komórkowe serum odmładzające Luminesce firmy Jeunesse https://mkap.jeunesseglobal.com/pl-PL/
OdpowiedzUsuńjesli chodzi o pilęgnację skóry wokół oczu to najlepiej sprawdzją się delikatne kremy rozświetlające. Ja dzięki ich regularnemu stosowaniu pozbyłam się worków pod oczami. Fajne kremy można kupić w House of Beauty. Mają duży wybór produktów w dobrych cenach.
OdpowiedzUsuń