Cześć wszystkim:)
Dziś będzie nieco inaczej niż dotychczas:)
Zawsze chciałam wrzucić na bloga zdjęcie z jakimś make upem, ale moje oczy mają specyficzną budowę i niezwykle ciężko jest je pomalować, a co dopiero uchwycić jakikolwiek makijaż na zdjęciu. Przy otwartych oczach nie wszystko widać, przy zamkniętych to jest jednak zupełnie inny efekt i najlepiej to wszystko wygląda po prostu na żywo, w ruchu.
Mimo wszystko zdecydowałam się na wrzucenie kilku zdjęć, ale nie będzie to zwykły makijaż, ale moja próba odtworzenia wersji azjatyckiego makijażu, który ma za zadanie ekstremalnie powiększyć oczy.
Zastosowałam się do wskazówek z tego filmiku Azjatyckiego Cukru, którą pewnie wszyscy znacie:)
W ogóle do moich ulubionych filmów z Cukrowego kanału należą te z propozycjami makijaży i fryzur. Zawsze podpatrzę jakąś ciekawą technikę. Proponowane przez nią wskazówki najczęściej bardzo odpowiadają moim powiekom, których budowa sprawia mi tyle problemów przy malowaniu.
Zobaczcie efekty mojej próby odwzorowania tego makijażu:)
W wielkim skrócie:
* odrobina bazowego cienia (brąz) ląduje na ruchoma powiekę a potem idzie w ruch eyeliner w płynie (mam totalnie dziadowski płynny liner, więc u mnie to był czarny cień ze sleeka+duraline i efekt jest super:)!) a więc:
*wypełniamy nim przestrzeń między rzęsami
*rysujemy "fałszywy" zewnętrzny kącik
i zaznaczamy wewnętrzny,
*pogrubiamy miejsce tuż nad tęczówką
*dolną powieka w okolicach wewnętrznego kącika malujemy białą kredką, rozcieramy, odrobina wędruje pod łuk brwiowy
*ciemnobrązowym cieniem obrysowujemy nasz "dorobiony kącik", rozcieramy
*tuszujemy rzęsy, skupiając się na wyciagnięciu do góry tych środkowych
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam, ale tak czy siak filmik Azjatyckiego Cukru jest do obejrzenia:)!
![]() |
oto moje czyste płótno;) ugh, ta blizna! |
Nie noszę soczewek typu circle lens, ale często słyszę, że mam duże oczy (mimo, że są tak głęboko osadzone:) ). Lubię po prostu pomagać sobie makijażem i udawać z jego pomocą, że są takie duże;)
Moje wnioski:
Efekt, który osignęłam przy pomocy tego makijażu jest zbliżony do tego, jaki osiągam przy make upie, wykonywanym zwykle na wieczór. Jest jednak tutaj kilka odkrywczych dla mnie trików, z których na pewno będę korzystać:) Mam na myśli na przykład użycie białej kredki na dolnej powiece (bez linii wodnej).
"Fałszywy" kącik też jest fajnym pomysłem, ale może będę zaznaczać go po prostu samym cieniem? Jeszcze nie wiem:)
Nie jestem przekonana natomiast do zaciemniania wewnętrznego kącika. Owszem, moim zdaniem, rzeczywiście powiększa to oko, ale ja często trę oczy w tym miejscu i i nie wiem, czy uda mi się ten nawyk opanować:D
A oto kosmetyki, których użyłam do tego makijażu:
![]() |
duraline Inglot, pędzelek skośny syntetyczny Inglot, kredka Sephora, tusz Wibo, cień pojedyńczy Art deco 218, sleek Original, w roli bazy cień brązowy Max Factor w płynie |
Jak Wy oceniacie moją próbę odtworzenia make upu powiększającego oczy? Bawiłyście się może w taki makijaż?
Może następnym razem spróbujemy z puppy eyes make up?:)