Mam nadzieję, że weekend majowy upłynął Wam w fajnej atmosferze. U mnie pogoda dopisała i udało mi się spędzić sporo czasu na powietrzu, a właśnie to było mi teraz bardzo potrzebne:)
Dziś przychodzę do Was z urodowym podsumowaniem miesiąca. Zobaczcie same, co udało mi się zużyć jeszcze na samym poczatku kwietnia:
![]() |
| lipa do płukania włosów, żel pod prysznic Alterra, szampon Organix |
Na pewno w przyszłości kupię kolejną torebkę lipy, ale póki co, zamierzam intensywnie testować płukankę z szyszek chmielu.
Żel Alterry był niezwykle przyjemny w stosowaniu, na jego temat także powstała notka. Lubię jego lekko galaretkowatą konsystencję oraz fakt, że nie wysusza skóry.
Jako ostatni produkt ze zdjęcia- szampon organix mandarin& olive oil. To jest już moje kolejne opakowanie tego kosmetyku ( poprzednio miałam wersję z zieolną herbatą ). Z organixem wyjątkowo się polubiłam. Dobrze zmywa oleje, ale moje włosy nie są po nim przesuszone. Szampon najczęściej rozcieńczam wodą, bo wtedy myje włosy jeszcze delikatniej. Pasuje mi także duża objętość produktu (prawie 400 ml), gdyż nie lubię kupować często nowych odżywek i szamponów. Ten konkretny organix kupiłam, pamiętam dobrze, dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia:). Zawsze staram się mieć tylko jeden szampon i po jednej odżywce do spłukiwania oraz b/s. Natomiast jeśli chodzi o olejowanie włosów oraz płukanki- tu stawiam na różnorodność:)
Szampony są do nabycia, między innymi w Tesco za około 25 zł.
Na miejsce żelu pod prysznic oraz szamponu kupiłam jeden produkt- zachwalany balsam do kąpieli z Rossmana, Babydream fur mama:
Pod koniec miesiąca skończył się również mój filtr z La roche posay.
Całe szczęście, że moja przyjaciółka robiła akurat zamówienie w aptece dbam o zdrowie, bo mogłam ją poprosić o kliknięcie dodatkowego opakowania kremu:)
![]() |
| La roche posay Anthelios AC, 30 |
Na koniec będzie kwietniowe odkrycie, a zarazem ulubieniec:) Nie będę się specjalnie rozpisywać, planuję napisać osobną recenzję tych cudeniek ;). A mowa a różach w musie z firmy Bell:
Jak widać, kolory są bardzo żywe, ale prezentują się na twarzy pięknie i są bardzo trwałe. Pochodzą z limitowanej kolekcji Air Flow, którą Bell przygotował na lato, więc jeśli przypadły Wam do gustu -spieszcie się z zakupem:D Jedno pudełeczko to wydatek rzędu 14 zł. Używałam ich praktycznie cały miesiąc na zmianę i jestem nimi oczarowana. Więcej zdjęć i info- już wkrótce.
Napiszcie, co Wam udało się zużyć w kwietniu i nie zapomnijcie dodać, czego najchętniej w tym miesiącu używałyście!:)
Pozdrawiam ciepło!




















