Dzisiejszy wpis poświęcę mieszance olejowej do włosów ze sklepu kalina.. Właśnie minął piąty miesiąc stosowania tego kosmetyku, więc mogę chyba z czystym sumieniem zabrać się za jego recenzję:)
Zanim jednak przejdę do konkretów to chciałam Wam pokazać, jak na dzień dzisiejszy wyglądają moje włosy. Zdjęcia w świetle dziennym, bez flesza:
Dla przypomnienia chciałabym napisać, że włosów nie farbuję, natomiast unikam silikonów, myję głowę co 2 dzień oraz używam sls-ów bez żadnego stresu:)Na powyższych zdjęciach zostały umyte szamponem piwnym z Barwy i potraktowane maską drożdżową babuszki Agafii (2 minuty). Na koniec nałożyłam trochę odżywki bez spłukiwania z Joanny w wersji len+ rumianek.
A oto i bohater dzisiejszej notki:
![]() |
| zioła Bajkału, regenerujący olej łopianowy na bazie ekstraktów roślinnych
|
Pojemność 170 ml - to jest naprawdę bardzo dużo!
Dostępny on-line w kilku sklepach
Opak. z psikaczem, który zasuwa dość ostrym strumieniem
Zapach: bardzo intensywny i świeży- dla mnie to zapach czystego olejku melisowego :)
Stosowanie: nanieść na włosy i skórę głowy, zostawić na 30-60 minut, zmyć szamponem. Powtarzać zabieg 1-2 razy w tygodniu
Skład: naturalny! Przede wszystkim na trzech pierwszych miejscach znajdziemy: olej łopianowy (nawilża skórę, zapobiega łamliwości i wypadaniu włosów), ekstrakt z czarnego pieprzu (stymuluje porost) i ekstrakt z dziurawca (równiez stymuluje porost włosów). Reszta składu to kompozycja dopełniających olejków i olejów, np. olej z kiełków pszenicy oraz olej z róży daurskiej. Na samym końcu mamy wit. A i E.
Konsystencja: bardzo lekka, płynna. Dzięki temu łatwo go zmyć.
*Pierwsze obserwacje*
Kiedy zastosowałam olej pierwszy, raz napsikałam go za dużo i wtedy bardzo podrażnił mi skórę głowy. Swędziała i pojawiły się na niej jakieś okropne gule. Miałam wtedy wielką ochotę rzucić go w kąt, ale za drugim razem poszłam po rozum do głowy i wtarłam w głowę około 1 łyżeczki kosmetyku. I ta 1 łyżeczka okazała się ilością idealną:) Potem rozprowadzałam jeszcze jeden "psik" w dłoniach i przeciągałam po włosach od ucha w dół, ze szczególnym uwzględnieniem końcówek.
Tę mieszankę, jak wszystkie zresztą oleje, stosowałam maksymalnie 2 razy w tygodniu. Jak tylko mogłam to zostawiałam go na półgodzinną sesję, bo tak oleje działają u mnie lepiej niż nałożone na całą noc.
Na plus zaliczę niesamowitą wydajność- kosmetykiem podzieliłam się z kilkoma osobami i sama używałam regularnie przez 5 miesięcy, a nadal mam jeszcze sporo do zużycia;D
Leciutka konsystencja i brak problemów przy zmywaniu to kolejne zalety tego produktu. Skóra głowy dosłownie go pije, olej wchłania się idealnie.
Na minus zaliczam nieudany spryskiwacz w buteleczce.
A teraz najważniejsze, czyli *DZIAŁANIE*
* wzmocnienie włosów- zmniejszone wypadanie itp.- tak! zauważalne po pierwszym miesiącu
* porost włosów- zdecydowanie tak, włosy rosną szybciej
* zagęszczenie spowodowane wysypem nowych włosów- nic z tych rzeczy niestety
* zwiększony blask- raczej tak, włosy są gładsze i bardziej błyszczące, szczególna poprawa w okolicach końcówek.
* zmniejszona łamliwość- tak, choć nieznacznie
* nawilżenie skóry głowy- wyczuwalne
* przetłuszczanie się- choć olej jest lekki i dobrze się zmywa to mam po zabiegu oklapnięte włosy i moim zdaniem szybciej robią się nieświeże. Czapka noszona przez tych kilka miesięcy na pewno nie pozostała bez wpływu na ten stan;)
Sami widzicie, że to porządny produkt, który mogę polecić przede wszystkim osobom, które zapuszczają włosy. Wzmocnienie i szybszy porost będą z pewnością mile widziane:)
Ponieważ jest to wyjątkowo lekki olej, z powodzeniem można stosować go także na umyte końce w niewielkiej ilości, bo bardzo dobrze je zmiękcza i zastosowany w ten sposób nie przeciąża fryzury. Ja rozsmarowuję go w palcach i potem takimi szybkimi ruchami chwytam (albo raczej muskam;P? ) końce od dołu. Nie wiem, czyz ktoś zrozumie, o co mi chodzi;)
Olej jest tak wydajny, że czasami stosuję go na twarz, albo wlewam do mieszanki OCM. Sprawdza się:)!
Czy kupię ponownie? Raczej nie, ponieważ moim włosom zdecydowanie bardziej odpowiadają zioła w postaci płukanek, bo dodatkowo wydłużają świeżość włosów, ładnie podkreślają kolor itp. Jestem ich wielką fanką:)
O moich płukankowych doświadczeniach więcej w notkach:
Czekam na Wasze komenatarze! :)
















