poniedziałek, 26 marca 2012

Pędzelkowy niezbędnik - makijaż oczu i ust

Dzisiaj zapraszam Was na zapowiadaną ostatnio notkę o pędzlach do makijażu, których używam najczęściej:) Na pierwszy ogień idą te, które ułatwiają mi malowanie oczu i ust.

od lewej: Inglot 31 T, Inglot 23 T, MAC 217, rossman For Your Beauty
Kozłowski, pędzel do brwi (numer się starł)
Moim zdecydowanym numerem 1 w kwestii nakładania cienia na całą powiekę jest pędzelek z Rossmana z serii for your beauty. Jestem pewna, że wiele z Was go zna i posiada.

Rossman, for your beauty

Gęstość włosia jest idealna- nie jest go ani za dużo ani za mało, nie odnotowałam również problemów z jego wypadaniem. Pędzel świetnie nakłada cienie, bez względu na to, jakie jest ich wykończenie. Rewelacyjnie radzi sobie z matami, perłą, czy cieniami satynowymi. Za tę cenę ( około 15 zł ) - must have!
Kolejną obowiązkową pozycją w mojej kosmetyczce jest słynny MAC 217, przeznaczony do rozcierania cieni na powiece, ale tak naprawdę można nim wykonać prawie cały makijaż oka, a ja  używam go nawet do rozświetlania twarzy. Od razu zaznaczę, że nie mam żadnego doświadczenia z innymi pędzlami do blendowania, ale widziałam, że wiele firm ( chociażby Maestro ) oferuje podobne do MAC 217.
MAC 217

Pędzel faktycznie pięknie rozciera cienie, z jego pomocą można osiagnąć w makijażu naprawdę fajne efekty. Będzie także rewelacyjny do podkreślania załamania powieki, rozświetlania pod łukiem brwiowym itp. - 217 jest po prostu wielozadaniowcem:)
 Białe włosie nie jest idealnie miękkie, ale jest gęste- podejrzewam, że tu tkwi sekret jego dobrego blendowania. Kolejną zaletą jest fakt, że pędzel domywa się idealnie do czysta, a po myciu schnie niezwykle krótko- wystarczy mu nawet pół godzinki. Cena bardzo wysoka- 100 zł, ale w moim przypadku jest to dobrze zainwestowana stówa.

Odkąd zakupiłam eyeliner w kremie z Catrice, produktom w pisaku lub w płynie powiedziałam stanowcze " pa pa" ;). Co prawda, mam w swojej kolekcji jeden płynny eyeliner, ale wykorzystuję go w innym celu niż kreska. Jeżeli już ją robię, używam swojego ulubionego duetu:
eleiner Catrice + pędzelek Inglot 23 T

Inglot 23 T

Ten zwykły, cieniutki pędzelek okazał się dla mnie najwygodniejszy do malowania kresek, zarówno cienkich, jak i grubszych. Z czystym sumieniem polecam! Koszt- około 15 zł.

Tradycyjne pędzle do malowania ust nigdy mi do końca nie odpowiadały. Kupiłam jeden z for your beauty w Rossmanie za kilkanaście złotych i nie powalił mnie na kolana. Natomiast Inglot 31 T bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i okazał się genialny do tego celu, chociaż kupowałam go z myślą właśnie o eyelinerze w kremie:D.
Inglot 31 T

Z kreską radzi sobie jako tako, ale w makijażu oka wolę nim raczej rozcierać kredkę :) 
Jeśli chodzi o malowanie ust, trzeba przyznać, że skośny kształt 31 T bardzo ułatwia nakładanie szminek, włosia jest niewiele, ale dzięki temu kosmetyk nie włazi do środka, tak jak się to dzieje w przypadku gęstszego pędzelka z Rossmana. Cena- 22 zł

Na koniec zostawiłam perełkę z firmy Kozłowski- skośny pędzel do wypełniania brwi ( zdjęcie drugie od góry ). Nie kosztował dużo - około 17 zł, ale jest najlepszym narzędziem do malowania brwi, jakie miałam w ręku. Włosie jest naturalne i bardzo sztywne, dzięki temu podczas wypełniania jednocześnie możemy brwi "układać". Przyznaję, że na początku nie byłam do niego przekonana, teraz jednak nie wyobrażam sobie bez niego makijażu. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak wiele firm oferuje pędzle do stylizacji brwii z miękkiego syntetycznego włosia, które nie jest w stanie nawet nabrać cienia- u mnie kompletnie się takie nie sprawdzają.

Posiadam jeszcze inne pędzle do oczu, których używam jednak rzadziej, ale część z nich również bardzo lubię. Dajcie znać, jeżeli chciałybyście o nich poczytać.
Następnym razem pokażę moje niezbędne pędzle do twarzy:) Koniecznie napiszcie o swoich ulubieńcach!

8 komentarzy:

  1. Ze wszystkich pędzli, które tutaj przedstawiłaś mam tylko jeden - rossmanowski ;d! Z dwóch jakie w ogóle posiadam ten jest oczywiście o niebo lepszy. Wykonuję nim cały makijaż. Nie wiem ile czasu go mam ale pewnie 3-4 lata i zapewniam, że żaden włosek z niego nie wypadł ani struktura włosia się nie pogorszyła :)!

    Teraz dziarsko zbieram na tego maca bo się napaliłam dobrymi recenzjami :D! Jak tylko dotrą dostawy do tego przeklętego sklepu pobiegnę go kupić :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam swój pędzelek z rossmana od kilku ładnych lat i zupełnie nic się z nim nie dzieje:)

      Usuń
  2. z powyzej przedstawionych mam tylko ten rossmanowski, choc moj sie troche od waszych różni. jakość jest światna- mam go od kilku lat i rowniez nie zauwazylam zeby gubil włosie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że pędzelek z for your beauty to prawdziwy hicior!:)

      Usuń
  3. popieram, for your beauty to mistrz ;P mój też się trochę różni, metal przy włosiu jest srebrny, ale samo włosie wygląda już dość podobnie. ostatnio kupiłam nowy essence języczkowy, bo chciałam mieć jakiś awaryjny, ale ten nie jest już tak dobry. chciałabym kiedyś na własnej skórze przetestować ten cały fenomenalny 217 z maca ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kiedy wpadasz na testowanie 217?:D

      Usuń
  4. kiedy zechcesz ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam pędzel for your beauty, już kilka lat go używam i nic się z nim nie dzieje. Kupiłam go w Rossmannie jako jeden z pierwszych pędzli, był taki i jak widać bardzo dobrze się sprawdził.

    OdpowiedzUsuń