Cześć,
W blogosferze pojawiła się ostatnio nowa zabawa do której przyłączyło się już kilka dziewczyn, między innymi Karminowe usta oraz Asia z Facehairbodycare . To właśnie ona zachęciła mnie do wzięcia udziału:)
Bardzo spodobały mi się posty obu dziewczyn, więc nie trzeba mnie było długo namawiać. Zatem jeżeli macie ochotę, zapraszam Was do poznania kilku moich kosmetycznych sekretów oraz dziwactw.
KOSMETYKI DLA DZIECI
Nie jestem jeszcze mamą, ale mimo to regularnie zdarza mi się kupować produkty przeznaczone do pielęgnacji niemowląt i wcale nie jest to spowodowane tylko i wyłącznie (jak mogłybyście się spodziewać) niezłymi składami tych serii. Mam bowiem wielką słabość do... zapachu takich kosmetyków ^^ . Uwielbiam tę lekko pudrową i słodkawą nutę, wyczuwalną w większości płynów, szamponów i kremów dla dzieci. Dodatek rumianku również mile widziany;)
Swoją drogą, wiele z tych produktów jest dobrych jakościowo i sprawdza się w pielęgnacji osób nie będących już dziećmi;)
| szampon Hipp- u mnie jako żel do mycia:D, puder - u mnie w roli suchego szamponu <3 Guerlain Paris L'instant Magic woda perfumowana |
Na dowód swojego dziwactwa przypomnę Wam notkę o moim pierwszym wosku zapachowym Yankee Candle, który kliknęłam na allegro od razu kiedy zobaczyłam, że jest o zapachu "Baby powder":) . Do tej pory jest to mój ulubiony wosk do kominka! KLIK!
Jakby tego było mało, często wyszukuję na sklepowych półkach wody toaletowe i perfumowane, które również zawierają podobne pudrowe nuty. Jeden z moich ulubieńców, o którym wspominałam Wam w zeszłym roku, czyli Guerlain L'instant Magic bardzo dobrze spełnia moje oczekiwania w tej kwestii ;) Jakiś czas temu znalazłam też niemal idealny zapach Bvlgari , który został stworzony z myślą o młodych mamusiach :D :
![]() |
| źródło-hiperfumeria |
Kupiłabym go z pewnością, gdybym tylko nie miała zapasu innych buteleczek.
Tak więc przyznaję się, że przepadam za takim właśnie delikatnym, kojącym zapachem, który kojarzy mi się z dzieciństwem, bezpieczeństwem i zupełną beztroską:) Czy ktoś tu podziela mojego bzika?
KONTUROWANIE TWARZY
Zdarza mi się zaczynać modelowanie od matowego brązowego cienia i małego pędzelka do makijażu oczu. Bardzo dobrze sprawdza się ten oto Inglot 7 fs lub Mac 217 wraz z ciemnym, chłodnym brązem z kompletu Catrice, który z zasady służy do korygowania brwi. Długo nie mogłam znaleźć zastosowania dla tego ciemniejszego koloru, a do tego jest jak znalazł. Cienie do brwi mają nawet lepszą konsystencję i wykończenie do takiego konturowania niż tradycyjne produkty w kamieniu- moim zdaniem oczywiście. Wiem, wiem, komplecik jest mocno wysłużony ;)
| do modelowania używam ciemniejszego koloru, jaśniejszy służy mi zgodnie z przeznaczeniem do poprawiania brwi |
No i chciałabym zaznaczyć, że to nie jest moja makijażowa rutyna, to jest raczej wersja hard na wyjścia:)
Tu będzie krótko, ale chciałam Wam tylko napisać, że choć niemal przed każdym wieczornym wyjściem pakuję do kosmetyczki kilka kosmetyków do ewentualnych poprawek makijażu, to praktycznie nigdy potem z nich nie korzystam. W sumie nie wiem, po co targam ze sobą puder i róż, jeżeli potem nawet nie zamierzam ich ani razu użyć. Ot takie kolejne moje dziwactwo;)
BAZA POD CIENIE DO POWIEK
Bez bazy mój makijaż oczu zniknąłby w przeciągu godziny. Dopóki nie zapoznałam się z tym kosmetykiem, miałam masę problemów z rolującymi się i blaknącymi cieniami.
Długo myślałam, że nie będzie mi dane korzystać z tych wszystkich pięknych kolorów, jakie widywałam w drogeriach i w Internecie. Najpierw wypróbowałam słynną bazę z Art deco, później przerzuciłam się na tańszą i równie świetną bazę Kobo. Obie sprawdzają się bardzo dobrze na co dzień, ale znalazłam kosmetyk, który nie zawodzi nawet podczas sytuacji ekstremalnych. Mam na myśli płynne cienie Max Factor Masterpiece, które są rewelacyjne nie tylko stosowane samodzielnie, ale także jako baza pod inne cienie. Niestety jakiś czas temu firma przestała je produkować i pomału zużywam swoje opakowanie brązowego cienia, które zakupiłam w ostatniej chwili. Wbrew pozorom ten kolor nie nadaje się tylko do ciemnych i brązowych makijaży, jeżeli rozetrzemy na powiece niewielką ilość, sprawdzi się nawet pod jaśniejsze cienie. Mimo że już go w sklepach nie dostaniecie, polecam rozejrzeć się za cieniami o podobnej konsystencji- płynnych, w musie lub kremie, bo z mojego doświadczenia wynika, że makijaż trzyma się na nich dłużej niż na tradycyjnej bazie, a przy okazji mogą nam wyjść ciekawe efekty kolorystyczne:) Kiedy skończę swoją buteleczkę Masterpiece planuję zainteresować się bliżej produktem Mac'a, czyli słynnym Paint Pot. Te kremowe cienie zrobiły już w sieci furorę i słyną ze świetnej trwałości, na czym mi bardzo zależy:)
Tak więc to był sekret mojego nienaruszonego makijażu podczas całonocnej sylwestrowej zabawy itp. ^^
Długo myślałam, że nie będzie mi dane korzystać z tych wszystkich pięknych kolorów, jakie widywałam w drogeriach i w Internecie. Najpierw wypróbowałam słynną bazę z Art deco, później przerzuciłam się na tańszą i równie świetną bazę Kobo. Obie sprawdzają się bardzo dobrze na co dzień, ale znalazłam kosmetyk, który nie zawodzi nawet podczas sytuacji ekstremalnych. Mam na myśli płynne cienie Max Factor Masterpiece, które są rewelacyjne nie tylko stosowane samodzielnie, ale także jako baza pod inne cienie. Niestety jakiś czas temu firma przestała je produkować i pomału zużywam swoje opakowanie brązowego cienia, które zakupiłam w ostatniej chwili. Wbrew pozorom ten kolor nie nadaje się tylko do ciemnych i brązowych makijaży, jeżeli rozetrzemy na powiece niewielką ilość, sprawdzi się nawet pod jaśniejsze cienie. Mimo że już go w sklepach nie dostaniecie, polecam rozejrzeć się za cieniami o podobnej konsystencji- płynnych, w musie lub kremie, bo z mojego doświadczenia wynika, że makijaż trzyma się na nich dłużej niż na tradycyjnej bazie, a przy okazji mogą nam wyjść ciekawe efekty kolorystyczne:) Kiedy skończę swoją buteleczkę Masterpiece planuję zainteresować się bliżej produktem Mac'a, czyli słynnym Paint Pot. Te kremowe cienie zrobiły już w sieci furorę i słyną ze świetnej trwałości, na czym mi bardzo zależy:)
Tak więc to był sekret mojego nienaruszonego makijażu podczas całonocnej sylwestrowej zabawy itp. ^^
To już wszystko, o czym chciałam Wam dziś napisać. Mam nadzieję, że spodobał się Wam taki niecodzienny post.
Podzielcie się Waszymi sekretami i dziwactwami w komentarzach!:)
Byłoby fajnie, gdyby o swoich zwyczajach napisały również:
moja ulubienica Idalia
moja przyjaciółka di
oraz (niepisząca od wieków) moja towarzyszka dziecięcych zabaw milly
i każda inna blogerka, której spodoba się ta zabawa!



























