sobota, 15 października 2011

Inglot 397 pearl

Witajcie,
Nadszedł czas na pierwszy post na temat kosmetyków kolorowych:)
Z cieniami Inglota nie mam, niestety, najlepszych doświadczeń, co zapewne mocno zdziwi wszystkie fanki tej firmy. Dobrze wspominam jedynie swoją przygodę z serią pojedyńczych cieni Vertigo (można je jeszcze kupić?). Dwa lata temu skompletowałam swoją paletkę pięciu kolorów, w której znalazły się cienie o wykończeniu AMC shine, Double sp oraz jeden pearl. Niestety, pearl, to jedyne wykończenie, z tych, które proponuje Inglot, jakie mi odpowiada. Pozostałe dwa, AMC shine oraz Double sp, kompletnie nie przypadły mi do gustu, ponieważ odcienie z tymi wykończeniami utrzymywały się na moich powiekach bardzo krótko (nawet z użyciem bazy), kolor znikał całkowicie po paru godzinach, a jedyne, co zostawało na oczach i na reszcie twarzy to nachalne drobinki brokatu. Jeśli chodzi o perłowe cienie Inglota, uważam, że są świetnej jakości- dobrze się z nimi pracuje, pięknie wyglądają na oku i utrzymują się naprawdę bardzo długo. Jestem pewna, że zdecyduję się na więcej odcieni z wykończeniem pearl.
Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam mojego ulubieńca ostatnich tygodni- cień 397 . Kupiłam go jako wkład, kosztował mnie tylko 10 zł i uważam, że to must have wśród Inglotowskich kosmetyków do
oczu:)
                                        
                               

Kolor 397 określiłabym jako cielisty, według mnie z lekką przewagą różowych tonów. Używam go ostatnio praktycznie do każdego makijażu:) Pięknie rozświetla wewnętrzne kąciki, obszar pod łukiem brwiowym, wygląda też świetnie na całej powiece.
Daje efekt wypoczątego oka i świeżego spojrzenia. Do dziennych makijaży nadaje się w sam raz, ale na pewno sprawdzi sie także w makijażach wieczorowych. Co więcej, uważam, że ten odcień jest też idealnym rozświetlaczem, który możemy zaaplikowac nie tylko na okolice oczu, ale również na szczyt kości policzkowych. Według mnie prezentuje się na twarzy niezwykle subtelnie i lepiej niż większość pudrów, określanych jako rozświetlające.


Jeśli macie możliwość, polecam Wam obejrzeć ten odcień  na żywo w salonie. Podobo Inglot 397 to dobry zamiennik słynnego cienia z Maca- naked lunch. Nie jestem w stanie ocenić tego sama, bo nigdy nie miałam okazji obejrzeć tego popularnego koloru w sklepie, bazuję jedynie na opiniach w Internecie oraz zdjęciach.
Podoba Wam się 397 pearl? I czy macie własnego ulubieńca wśród swoich cieni, którego używacie niemalże codziennie?:)

1 komentarz:

  1. fajny jest <3 też go mam i jestem zadowolona w 100-u %

    OdpowiedzUsuń